Ksiazkoholicy.pl to „dzieło” dwojga dziennikarzy. Robimy to dla frajdy, sławy i pieniędzy. Za pieniądze z tego bloga Monika chce się wybudować w Portugalii, a Andrzej – kupić sobie nowe espadryle. Ale skupiamy się na frajdzie.

Monika:

Właściwie wszystkiego, co potrzebne mi w życiu nauczyłam się w przedszkolu i pierwszych klasach podstawówki. Zarabiam na życie pisaniem. Czas wolny spędzam na czytaniu. W sumie więc całe lata późniejszej edukacji były psu na budę. Ale nie każdy ma za rodziców rewolucjonistów, a i własny duch rewolucyjny jest czasem mdły. Wobec powyższego nie zostałam więc: misjonarką w Ghanie, prządką w łódzkich zakładach włókienniczych, ani nawet buddyjską mniszką. I nawet to sobie chwalę.

Książkoholizm dopadł mnie zanim nauczyłam się czytać (bardzo przyspieszył zdobywanie tej jakże cennej umiejętności) i trzyma do dziś. Jak każdy nałogowiec w zasadzie nie gardzę niczym co wydrukowane i w okładce (tym w wersji e- też nie gardzę). Miewam słabość do dzieci literatury z nieprawego łoża, czasem okazuję się odporna na działanie arcydzieł. Jak każdemu nałogowcowi: czasem mi coś zaszkodzi. O tym wszystkim jak na spowiedzi napiszę. Kto chce – niech czyta.

Andrzej:

Książkoholik, dziennikarz, redaktor, pływak na emeryturze, miłośnik dobrego kina, cyniczny romantyk, rowerzysta. W życiu mam dwie zasady – staram się nie łączyć romantyzmu z jazdą na rowerze i płaczę dopiero, gdy książka kosztuje więcej niż 5 złotych.

Kocham mój rodzinny Koszalin, do którego wróciłem pod 17 latach spędzonych w Poznaniu. To naprawdę piękne miasto – wpadnijcie kiedyś.

Piszę od kiedy pamiętam. Gdy zorientowałem się, że robię to tylko na zamówienie, zdecydowałem się zacząć skrobać coś dla zabawy. I tak powstał blog ksiazkoholicy.pl. Prowadzę go wspólnie z Moniką, którą znam od 20 lat, co jest dość osobliwe, bo dopiero wczoraj odebraliśmy dowody osobiste…

Uwielbiam kryminały i thrillery. I to właśnie je głównie czytam i recenzuję. Jedyne, co mogę Wam obiecać, to to, że po przeczytaniu moich tekstów Wasze życie nie stanie się wyraźnie gorsze. Jeżeli więc macie do wyboru spędzenie 5 minut na naszym blogu, albo godzinę u dentysty, to pamiętajcie, że zdrowe zęby to podstawa.

Mocne strony: Gdy mam dobry dzień, to jestem dowcipny, czarujący, spostrzegawczy, inteligentny, nietuzinkowy.
Słabe strony: Nie mam dobrych dni.