Ekskluzywny Menel

„Ekskluzywny menel” czyli Kamil Pawelski został autorem książki. I choć popieram istnienie oraz działalność Ekskluzywnego Menela, tym razem entuzjazmu mam jakby mniej. Po prawdzie – nie mam wcale. Choć Ekskluzywny Menel odkrył przede mną niejedno.

Większość znanych mi heteroseksualnych kobiet cieszy istnienie Pawelskiego. Bo zadbany bez wymuskania, bo ubiera się z pomysłem i gustem bez wydawania na pojedynczą stylizację równowartości małolitrażowego auta, bo pokazuje kolegom jak nosić bermudy, espadryle czy sandały. Jak bardzo to konieczne – widać każdego z upalnych dni tego lata.
Heteroseksualni mężczyźni, gdy słyszą o Ekskluzywnym Menelu lekko się krzywią. Przynajmniej większość z nich. Dlaczego? „Ona ogląda się za tymi/No wiesz, lepiej ubranymi/Och to prawdopodobnie geje/Tak, taką masz nadzieję” – śpiewał autokrytycznie Piotr Bukartyk. Intuicja podpowiada mi, że spora część panów tak właśnie wolałaby sprawę widzieć. A tu proszę – Pawelski. Więc trochę marudzą, trochę wydziwiają, co przytomniejsi mniej lub bardziej nieśmiało podpatrują. Ku podniesieniu światowej sumy pozytywnych doznań estetycznych.

Wydawałoby się w tym kontekście, że zebranie w książce najciekawszych stylizacji, dodanie paru rad co z czym i dlaczego, okraszone pewną dawką informacji natury osobistej to dobry pomysł. Powstała więc wydana przez Pascala książka. I już od pierwszych stron zaczynają się schody.

Dzieło zostało podzielone na trzy części: „Menelska moda”, „Menelskie miejsca”, „Menelskie myśli”, opatrzone wstępem i zakończeniem. Już samo oddzielenie myśli od mody i miejsc powinno zaniepokoić, ale nie uprzedzajmy faktów.

Z czego składa się mężczyzna

We „Wstępie” Kamil Pawelski odkrywa przed światem ważną prawdę. Pisze mianowicie z czego składa się mężczyzna. Że wiadomo? Nieprawda. „Przecież mężczyzna składa się nie tylko z wyglądu. Aparycja to jedno, ale oprócz niej są jeszcze poglądy, przyjaciele i miejsca, w których się bywa”. Paru mężczyzn w życiu zdarzyło mi się poznać, ale wśród konstytuujących ich elementów jakoś nie zauważyłam dajmy na to okolicznego baru, pobliskiego mleczaka czy położonego nieopodal kościoła, o dalszych lokalizacjach nie wspominając. Ale stara już jestem. Całkiem możliwe więc, że teraz chodzi po ziemi inna odmiana mężczyzn, która z takich właśnie elementów się składa. Zastanawiam się tylko co dzieje się z nieszczęśnikiem, kiedy jedno z takich miejsc – składników -powiedzmy wegańska knajpka zbankrutuje, a w jej miejsce powstanie bank lub co gorsza sklep mięsny? Kryzys osobowości jak nic…

Ale dość o tym. Pora przejść do mody. Pomysł na pokazanie stylizacji wydawał się niezły: na bazie jednego charakterystycznego elementu (ramoneski, bermudów, sandałów, marynarki, koszuli itd.) Pawelski buduje trzy stylizacje: smart casualową, casualową i streetową. I znów – miało być pięknie, wyszło…nic. Stylizacjom na zdjęciach trudno coś zarzucić. Jak to u Ekskluzywnego Menela: mieszczą się w przedziale od szałowych po udane. Tyle, że gdyby czytelnik sam nie zauważył, że na zdjęciu Pawelski ma na sobie zielony sweter lub bluzę w panterkę to…sobie przeczyta. Mówiąc szczerze trudno pozbyć się skojarzenia z materiałem do audiodeskrypcji, w oczywisty sposób przydatnej niewidzącym. W przypadku czytelnika posługującego się wzrokiem – podpisy pod zdjęcia nie wnoszą absolutnie nic.

Kuchnia Buthanu rządzi

We wstępie do części „Menelskie miejsca” Pawelski pisze, że w każdym z nich czuje się dobrze i to właśnie było kryterium wyboru. Niestety, trzeba uwierzyć mu na słowo. Bo i z opisu Gołdapi, Bieszczad czy Gdyni, i warszawskich knajp czy kina nie sposób wywnioskować dlaczego wybór Ekskluzywnego Menela padł akurat na nie. Czytając opis Kątów Rybackich, Gdyni czy Dębek powzięłam nawet podejrzenie, że tamtejsze samorządy sponsorowały wydanie książki i stąd znalazły się wśród „Menelskich miejsc”. Ale informacji o tym nie ma, trzeba więc założyć, że są one faktycznie osobistym wyborem Kamila Pawelskiego. Tyle, że rzeczony nie bardzo umie do nich przekonać.

„Ekskluzywny menel” roi się od kwiatków z serii „a redaktor był na urlopie” (całe stado redaktorów: w stopce została wymieniona ich czwórka plus jedna osoba zajmująca się korektą). Począwszy od sformułowania „z czego jestem bardzo szczęśliwy”, przez stwierdzenie, że ramoneska to look rodem z lat 60-tych, choć dwie strony wcześniej Pawelski przywołuje zespół The Ramones (powstały a.d. 1974) jako źródło popularności skórzanej kurtki o specyficznym kroju. Na mnie zrobiło wrażenie nad wyraz zgrabne stwierdzenie „kto lubi kuchnię nepalską, tybetańską czy buthańską”… Jak wiadomo powszechnie, świat pełen jest miłośników kuchni Królestwa Buthanu. Jest ich niemal tylu ilu miłośników kuchni Trynidadu i Tobago. Tylko w głowę zachodzę skąd Pawelski wie, że buthańska kuchnia w jednej z warszawskich knajp, które poleca jest „autentyczna”. Czyżby był jednym z niespełna 200 tys. turystów, którzy odwiedzili ten górzysty kraj, o liczbie ludności porównywalnej z aglomeracją poznańską? Jeśli tak – pozazdrościć…

Gdy milczenie jest złotem

I wreszcie:”Menelskie myśli”. Pawelski pisze o wierze, o osobistych, bardzo trudnych doświadczeniach, o swoim pomyśle na dobre życie. Tak zdecydował. Uznał, że to ważne. Przelał na papier. I nie powiem już o tym ani słowa więcej. Bo to za poważne są sprawy, żeby czepiać się składni. Kto chce – niech czyta.

Kiedy patrzę na blisko 270 stron „Ekskluzywnego Menela”, wydane w twardej oprawie przypomina mi się jeden kolega z bardzo wczesnej młodości. Piękny był jak marzenie i zalet miał szereg. Niestety, znajomość legła w gruzach, gdy postanowił mi przeczytać swoje wiersze. Tak jak i wtedy, teraz kołacze mi się po głowie jedna myśl: wyglądaj chłopcze, wyglądaj. Niech mówią inni.

„Ekskluzywny Menel”, Kamil Pawelski, Pascal, Bielsko-Biała 2017.

Moja ocena to 2/10. A Wy jak oceniacie tę książkę?

„Ekskluzywny menel” czyli wyglądaj chłopcze, wyglądaj…
3.6 (36%) 5 votes

 

Total
3
Shares

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*
*