W książce „Koniec warty” mistrz grozy, a jak się okazuje także kryminału, w efektowny sposób kończy swoją trylogię z detektywem Billem Hodgesem. Przy okazji porusza kilka bardzo ważnych problemów społecznych.

Wydany w 2014 roku „Pan Mercedes” był reklamowany jako debiut kryminalny Stephena Kinga. Opowieść o emerytowanym policjancie, młodym czarnoskórym żartownisiu i znerwicowanej „starej pannie” okazała się ciekawą lekturą. Nie mniej dobra była kontynuacja – wydana w 2015 roku powieść „Znalezione nie kradzione”. Napisany w 2015 roku i wydany rok później „Koniec warty” jest zdecydowanie inny. Inny, ale równie dobry

„Koniec warty”, czyli wraca stary dobry King

Podstawową różnicą jest to, że King wraca do starych przyzwyczajeń i zaprasza swoich bohaterów, a przy okazji nas – czytelników, do świata fikcji. Ciężko ranny w głowę pan Mercedes, sprawca masakry w 2009 roku przed City Center, wciąż leży w Klinice Traumatycznych Uszkodzeń Mózgu. Gnojek leży i knuje. Okazuje się bowiem, że Brady Hartsfield nie tylko odzyskał pełnię władz umysłowych, ale też… odkrył w sobie nowe zdolności: telekinezy (od biedy można w to uwierzyć) oraz wnikania w umysły innych ludzi (serio?!).

Większość czytelników czytając taką bzdurę rzuciłaby książkę do kosza i zajęła się czymś bardziej pożytecznym, np. oglądaniem „M jak miłość”, czy koszeniem ogródka, ale to przecież King! Gdyby stwierdził, że grozi nam inwazja krwiożerczych pasikoników z Plutona, to każdy z jego miłośników zapewne pomyślałby: „Trzeba się przygotować. Nigdy tym skurwielom nie ufałem”. On może zaproponować każdy absurdalny pomysł i możemy być pewni, że ten pomysł obroni.  W „Końcu warty” Amerykanin jak zwykle wciąga czytelnika w krok po kroku w swój świat i robi to na tyle skutecznie, że nawet takie pojęcia jak „myśloryby” przyjmujemy jako oczywistość. Jeżeli jednak mamy z tym jeszcze jakiś problem to jeden z bohaterów uspokaja: „nie powinieneś zamykać oczu na dowody tylko dlatego, że wskazują na kierunek, w którym nie chcesz pójść”. To oczywiście zamyka wszelką dyskusję i rozpoczynamy walkę ze złem wraz z osobliwą ekipą.

Głównym bohaterem książki jest Bill Hodges, 69-letni emerytowany policjant. Używa drugiego imienia, bo pierwsze to Kermit… Jak przystało na rasowego starszego Kermita, Hodges nie umie zmienić dzwonka w komórce, wciąż ma telefon stacjonarny, miał problemy z alkoholem, ma żonę – byłą, wie też, że są media społecznościowe, ale nie wie co się z nimi robi. Jest za to pewny siebie, konsekwentny i zna się na policyjnej robocie. Towarzyszy mu Holly Gibney. Niemal pięćdziesięciolatka, która jest zamknięta w sobie, ma masę fobii i lęków, ale przy okazji jest piekielnie inteligentna. Trio uzupełnia Jarome Robinson, czarnoskóry student Harvardu, który ma dystans do otaczającej rzeczywistości. Ta trójka przez niemal pół tysiąca stron walczy z tym, co szalony umysł Brada Hartsfielda dla nich przygotował. Czy im się uda? Czy to rzeczywiście „koniec warty”? Musicie sami znaleźć odpowiedzi na te pytanie. Mogę Was jednak zapewnić, że powieść Was wciągnie na długie godziny.

Problemy społeczne

Warto podkreślić, że „Koniec warty” porusza kilka ważnych problemów społecznych: kwestię równości płci, dyskryminację ze względu na rasę, wykluczenie cyfrowe i każdego innego rodzaju osób starszych, samotność, samobójstwa wśród nastolatków. W zręcznie napisanej powieści King pokazuje je bezpośrednio i czasem nawet brutalnie. Przykład?

– „Na randkach byłam tylko dwa razy. Jeden z chłopaków, którzy mnie zaprosili, był biały i kiedy poszliśmy na film, wszyscy się na nas gapili, a ktoś z tyłu rzucał w nas popcornem. W kinie równość rasowa kończy się wtedy kiedy zgaśnie światło” – powiedziała Barbara, siostra Jerime’go.

W podziękowaniach Stephen King pisze o lawinie samobójstw wśród nastolatków, co w pewnym fragmencie książki jest ważnym wątkiem. Podaje też numer do telefonu zaufania. Polski wydawca podaje w książce polskie jego odpowiedniki. Ja też je przytoczę – Telefon zaufania dla dzieci i młodzieży to 116 111, a dla dorosłych – 116 123.

Ciekawostki

  • Książka w Polsce została wydana w 2017 roku przez wydawnictwo Albatros. Powieść na nasz język przełożył Rafał Lisowski.
  • To trzecia część trylogii detektywistycznej o Billu Hodgesie. W 2014 roku wyszła pierwsza część zatytułowana „Pan Mercedes”, a w 2015 roku – część druga – „Znalezione nie kradzione”.
  • miejsce akcji: Nowy Jork
  • Książka jest dedykowana Thomasowi Harrisowi. To amerykański pisarz, autor „Milczenia owiec”.
  • W książce jest nawiązanie do Frederiki Bimmel – pierwszej ofiary Buffalo Billa z „Milczenia owiec”.
  • Na podstawie trylogii o Billu Hodgesie nakręcono serial „Pan Mercedes”. Pierwszy sezon zaprezentowano w 2017 roku. W tym roku pokazywany jest drugi sezon, którego fabuła obejmuje drugą i trzecią część trylogii.

Moja ocena: 8/10. A jak Wy oceniacie tę książkę?

„Koniec warty” Stephen King
8.1 (81.18%) 17 votes

 

 

Stephen King w internecie:
strona www:https://stephenking.com
Facebook:facebook.com/OfficialStephenKing
Instagram:instagram.com/stephenking
Twitter:twitter.com/stephenking
Total
96
Shares

1 comment

  1. Recenzja na poziomie. Zrozumiała, przejrzysta. Niepozbawiona dobrej gry słów. Lubię takie, które zaciekawiają i opowiadają nie tylko o fabule 😉

    Bardzo fajnie i miło się ją czytało mimo, że nie czytałam jeszcze ‚Ostatniej Warty’.

    Każdy, kto zna Kinga i przeczytał część pierwszą- ‚Pana Mercedesa’ mógłby się obawiać tej wplątanej fantastyki, a to dlatego (ja osobiście tak mam po przeczytaniu też ‚Znalezione nie kradzione’), że wstępne części jako tako jej nie zawierały, bohaterowie nie mieli nadprzyrodzonych mocy. Jestem ciekawa jak to w końcu ze mną będzie…

    Pozdrawiam 😁

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*
*