„Polowanie na El Chapo” - Andrew Hogan, Douglas Century recenzja wydawnictwo Harper Collins
fot. pixabay.com

Baroni narkotykowi i ich pogromcy od lat rozbudzają wyobraźnię. Ich życie przypomina scenariusz dobrego kina akcji. Może też być podstawą do napisania świetnej książki. Książki takiej jak „Polowanie na El Chapo”.

Nie oszukujmy się, czarne charaktery nas kręcą. Możemy dyskutować o szczegółach, ale przyznajcie, że każdy z Was ma swoich ulubieńców – od Szpiega z Krainy Deszczowców, po Pablo Escobara. Ich życie to często egzystencja na krawędzi, wbrew zasadom, na przekór zdrowemu rozsądkowi.

Osobiście wolę stabilizację – nie ma to jak kubek ciepłego mleka wieczorem i dwudaniowy obiad w niedzielę. Niemniej jednak wspólna wirtualna pogoń z Jamesem Bondem za Dr No, czy z agentem Javierem Peñą za Escobarem to coś, co czasem wpada mi do głowy tuż przed zaśnięciem.

Elitą wśród złoczyńców są południowoamerykańscy baroni narkotykowi. To nie przypadek, że Netlix pracuje nad czwartym już sezonem „Narcos”, a wydawnictwo HarperCollins wydało książkę „Polowanie na El Chapo”.

Kogo ściga Andrew Hogan?

„Polowanie na El Chapo” to kronika ośmioletniego pościgu za przestępcą, który przez dekadę skutecznie wodził za nos organy ścigania. W 2006 roku agent DEA Andrew Hogan wpada na trop Joaquína Guzmána Loera (ksywa „El Chapo”), meksykańskiego bossa kartelu narkotykowego Sinaloa i wroga publicznego numer jeden w USA.

Guzmán ma zaledwie 1,61 m wzrostu i gdy patrzy się na jego zdjęcia, wydaje się taki niepozorny. Można się jednak fatalnie pomylić…

El Chapo w 2017 roku
El Chapo w 2017 roku (fot. Immigration and Customs Enforcement – Ted Psahos)

El Chapo to „typowy gangster” z Ameryki Południowej. Wywodzi się z ubogiej rodziny. Fachu uczył się od tatusia, który uprawiał mak niezbędny do wytwarzania opium i heroiny. Młody Guzmán błysnął, gdy wpadł na pomysł, aby heroinę przemycać do USA w… gaśnicach. Facet przeżył zamach na jego życie, uciekł z więzienia, wysyłał narkotyki w hurtowych ilościach do 36 krajów na świecie. A jako, że jego sklepik oferował wszystko, czego zapragnie schorowana dusza (kokaina, heroina, marihuana, metamfetamina), to początku tego stulecia był najpotężniejszym bossem narkotykowym nie tylko w Meksyku, ale też na świecie. Na swym przestępczym imperium dorobił się ok. 14 miliardów dolarów.

Zapomnijcie o 007!

No dobrze, ale o czym jest ta książka? Andrew Hogan, we współpracy z Douglasem Century’m, opisuje w niej szczegóły akcji wywiadowczej, która doprowadziła do pojmania El Chapo. Czy to jest ciekawe? Tak! Wprawdzie można się pogubić w licznych ksywach meksykańskich mafiozów, ziewać i zaparzyć sobie kawę czytając o szczegółach nasłuchu telefonicznego, albo uśmiechnąć się, gdy autor opisuje swoje dokonania nieco przesadnie, ale to wciąż szalenie wciągająca książka! Jesteśmy trzymani w niepewności i ciekawi czy agent wreszcie dorwie gościa, który ma na rękach krew tysięcy.

Andrew Hogan pokazuje nam na czym polega praca wywiadowcza. Z książki wynika, że ściganie złoczyńcy to nie sceny rodem z filmów o Jamesie Bondzie, ale żmudna analiza. W tej mało filmowej rzeczywistości agenci odnoszą drobne sukcesy, ale też bardzo często dotkliwe porażki, które cofają ich dochodzenie o wiele miesięcy. Co więcej, autor mówi wprost, że mnogość amerykańskich agencji powoduje, że ich działania są mniej skuteczne. Dowiadujemy się na przykład, że wszystkie agencje przez lata były przekonane, że któraś z pozostałych poszukuje Meksykanina i … nikt nic nie robił. Według Hogana to w zasadzie on sam zdecydował, że może jednak warto byłoby dorwać El Chapo i jako jedyny (wsparty później zbudowanym przez siebie zespołem) zaczął namierzać przestępcę.

Czy tak było naprawdę? Tego się zapewne nigdy nie dowiemy. Ale będziemy nieco bliżej tego świata po przeczytaniu tej książki. Jeżeli szukacie tytułu, który nie jest fikcyjną akcją, a zapisem ciężkiej pracy wywiadowczej, to zdecydowanie powinniście sięgnąć po „Polowanie na El Chapo”!

Fakty i ciekawostki

  • „Co słychać, Chapo?” – były to pierwsze słowa Hogana skierowane do aresztowanego przestępcy.
  • W ostatnich tygodniach były wspólnik meksykańskiego barona narkotykowego zeznał, że Guzmán przekupił byłego prezydenta Meksyku Enrique Pena Nieto za 100 mln dol.
  • W 2016 roku w USA rozpoczął się proces El Chapo. Postawiono mu 17 zarzutów. Dokumenty w sądowej sprawie liczą 300 tys. stron.
  • Sony Pictures wykupiło prawa do ekranizacji historii życia El Chapo. To miód na serce gangstera, który – jak napisano w książce – chciał być gwiazdą filmu… o sobie.
  • El Chapo był tak obrzydliwie bogaty, że miał m.in. prywatne zoo. A w nim lwy, tygrysy i pantery.

Moja ocena: 8/10

A jak Wy oceniacie tę książkę?

„Polowanie na El Chapo” – Andrew Hogan, Douglas Century
10 (100%) 1 vote

 

Total
4
Shares

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*
*