Rachunek Jonas Karlsson recenzja

Ani wygrana w totka, ani miłość aż po grób, uroda, talent, a nawet to wszystko razem nie gwarantuje szczęścia. A jednak jest ono bliżej niż na wyciągnięcie ręki. Co będzie gdy życie wystawi za nie rachunek?

Wbrew temu co mogłoby się na pierwszy rzut oka wydawać, powieść Jonasa Karlssona nie jest umoralniającą opowiastką z serii miał wszystko, nie doceniał, dopiero gdy stracił zrozumiał (ani żadnym z jej wariantów).

Los podliczony

Bohater „Rachunku” dostaje go jak najbardziej dosłownie i namacalnie. Wyjmuje ze skrzynki kopertę, a w niej blankiet z wydrukowaną kwotą do zapłacenia. Ta stanowi równowartość całkiem luksusowej rezydencji. Absurdalna suma, zwłaszcza jak na kogoś kto w zasadzie nie ma nic.  I do tego równie wielkie perspektywy na ogromne pieniądze jak przytłaczająca większość z nas. Czyli po prawdzie dążące do zera.Co to oznacza? Absurdalna pomyłka? Oszustwo? Mało śmieszny żart? Szybko okazuje się, że bohater chcąc nie chcąc musi dociec prawdy.

Gdy zaczyna poszukiwania trudno opędzić się od skojarzenia z losem Józefa K., tyle, że w wersji ze skandynawskiego państwa opiekuńczego. To co się dzieje do mrocznych klimatów Kafki ma się jak, wybaczcie porównanie, kolonia letnia do łagru.Tym niemniej nasz bohater analizuje każdy rok swojego 35-letniego życia. Co w nim odnajduje? Kto przeczyta ten się dowie, dość powiedzieć, że jego życie jest antytezą tzw. życiowego sukcesu ze spotów reklamowych czy podręczników motywacyjnych.

Jakie będą tego skutki? Czy rachunek faktycznie okaże się pomyłką? A może te miliony to nie kwota do zapłacenia, a rekompensata za brak  rodziny, domu, samochodu, psa, błyskotliwej kariery? Albo może jednak kara za niewykorzystany potencjał? Zazdroszczę tym, którzy jeszcze tego nie wiedzą.

„Rachunek” Jonasa Karlssona to książka, która sprawiła mi ogromnie dużo przyjemności. „Uradowała” jak powiedziała Kasia, która się ze mną „Rachunkiem” podzieliła.

Radość w pigułce

Dla tych więc, którzy lubią Boże Narodzenie i dla tych, którzy go nie cierpią „Rachunek” będzie lekturą idealną. To nie jest książka, która otwiera nowe perspektywy. Nie wywraca świata do góry nogami i pewnie niczego nie przewartościowuje. (Teoretycznie mogłaby zapewne, ale aż taką optymistką nie jestem). Ona po prostu daje radość.  Taką jaką dają wszystkie te ulotne chwile w naszym życiu, którym niczego nie brakuje. Rozbrzmiewająca niespodziewanie ulubiona muzyka, porcja lodów jedzona w upalny dzień na parkowej ławce, psia radość, tęcza na niebie. Zbierajmy te chwile. I z „Rachunkiem”podarujmy ich sobie i innym jeszcze parę.

Jonas Karlsson, przekład Patrycja Włóczyk, „Rachunek”, Wydawnictwo Znak Literanova

Moja ocena to 9/10 . A Wy jak oceniacie tę książkę?

(Przed)świąteczna opowieść. „Rachunek” Jonasa Karlssona
9 (90%) 2 votes

Gdzie kupić?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*
*