To jest taki Russian style Maciej Stroiński Oficyna 4eM

Dobre podróże kojarzą się Wam ze zgraną ekipą i lawiną często przypadkowych przygód? Nie lubicie rozkładać na czynniki pierwsze obcej historii i czytać laboratów na temat każdego napotkanego kamienia? Ciągnie Was na wschód? Jeżeli tak, to książka „To jest taki Russian style!” jest dla Was!

Przyznam, że napisanie tej recenzji oznaczało dla mnie stawienie czoła „syndromowi niedzielnego obiadu u babci”. Słyszeliście o nim? Jeżeli nie to uspokajam – ja 5 minut temu też o nim nie słyszałem. Wiecie zapewne jednak, jak to jest, gdy babcia w niedzielę stawia przed Wami wielki talerz parujących tłustych flaków i ozorków i pyta słodkim głosem: „smakuje ci wnuczuś?” I mimo że macie w żołądku rewolucję, to jedyna poprawna wówczas odpowiedź to: „są pyszne”.

Tego obawiałem się sięgając po książkę Maćka, którego mam przyjemność znać od około 20 lat. Nasze zawodowe drogi przecięły się w redakcji „Gazety Poznańskiej”. Uznany, doświadczony, inteligentny, wybitny, rozchwytywany, zjawiskowy redaktor… Wróćmy jednak do Macieja! To gość, którego nie da się nie lubić, świetny dziennikarz, wielki entuzjasta lotnictwa – taki typ awanturnika w garniturze. Możecie go kojarzyć z anteny Polsatu:

A nie, przepraszam, to jest Maciej:

Jak więc mogłem, będąc skrępowanym więzami znajomości, obiektywnie ocenić jego książkę? Jak zerknąć w to książkowe „danie” i wyrazić swój szczery zachwyt? Gorliwie modliłem się, aby ta książka była po prostu dobra i… moje modlitwy zostały wysłuchane! To naprawdę świetny tytuł!

Co wiemy o Rosji?

Maciej i jego przyjaciel Arek zabierają nas w podróż do Rosji. Jak autor zaznacza na wstępie, książka nie ma być kompleksowym przewodnikiem, dogłębną analizą sytuacji społeczno-gospodarczej naszego wschodniego sąsiada, czy też nad wyraz ambitnym reportażem. To raczej zapiski z kumpelskiej wyprawy. Wyprawy, podczas której podróżnicy pokonują 12 tys. kilometrów i wnikają w świat, którego w Polsce nie znamy.

Do czego bowiem ogranicza się nasza wiedza o Matuszce Rasiji? Putina? Szarapowej? Hokeistów? Kilku faktów z okresu komunizmu? Szachów? Literatury? Wódki?

Każdy Polak ma jakieś wyobrażenie tego kraju. Czegoś się boimy. Coś lub kogoś podziwiamy. Patrzymy jednak wybiórczo, a Maciej w swojej książce udowadnia, że tych odcieni rosyjskości są setki i tak naprawdę nie ma szans, aby poznać je wszystkie. Zresztą sam uczciwie podkreśla, że jego wiedza na początku wyprawy też była niewielka. Ba, nawet nie przepadał za tym krajem, a do podróży był nastawiony sceptycznie. Właśnie dlatego zapis tej przygody czyta się tak dobrze! Podzielamy bowiem obawy autora, jego zachwyty, w naszych głowach rodzą się podobne pytania. Poznajemy Russian style. Przyglądamy się mu, ale nawet nie podejmujemy próby jego zrozumienia.

Instrukcja spieprzania uciekania przed niedźwiedziem

Maciej z Arkiem dotarli na koniec kontynentu – aż do Magadanu nad Morzem Ochockim. Koleją Transsyberyjską i autobusem. Wspólnie z nimi przeżywamy każdy dzień tej eskapady – od wyjazdu z Poznania, przez całą Rosję, po powrót do stolicy Wielkopolski.

Razem odwiedzamy kolejne miasta, smakujemy rosyjskich specjałów, poznajemy historię poszczególnych regionów. Mamy okazję odwiedzić kopalnie złota na Kołymie, poznać historię polskich jeńców, popływać w Bajkale, przekonać się jak łatwo wpaść w ręce nadgorliwych milicjantów. Możemy zwiedzić Disneyland w Magadanie, dać się okraść, wdać się w niedoszły romans z rudowłosą milicjantką Ksenią, uciekać przed niedźwiedziem (nie mogłem użyć słowa „spieprzać”, bo na opiniotwórczym blogu to zakazane), a także liznąć niego chińszczyzny…

Ta książka wciąga, strona po stronie. Zapominamy, że jesteśmy w fotelu, czy w łóżku i dajemy się Maćkowi prowadzić przez ten niesamowity kraj. Mocną stroną książki jest to, że nie jest ona przeintelektualizowana. Maciej w sposób bezpośredni pisze o swoich doznaniach i doświadczeniach. Nie używa górnolotnych sformułowań, nie sili się na jakieś wyszukane analizy społeczno- polityczne, które uśpiłyby słonia. Jako dziennikarz mógłby to spokojnie zrobić, ale woli być jednym z nas i z tej perspektywy uwiarygadniać to, co przeżył.

Wydawca zapewnia, że po książkę „To jest taki Russian Style!” należy sięgnąć, ponieważ czyta się ją jak dobrą powieść przygodową, a chwilami nawet awanturniczą. I rzeczywiście tak jest! Warto się w tę podróż zabrać!

Moja ocenia to 8/10. A jak Wy oceniacie tę książkę?

„To jest taki Russian style!” Maciej Stroiński
10 (100%) 2 votes

 

Total
57
Shares

1 comment

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*
*